niedziela, 27 listopada 2011

cztery

Czytam sobie prasę. I choć doskonale wiem, że kiedy reporterzy wychwycą pewien nic nieznaczący, głupawy temat chuchają na niego i dmuchają aż rozniecą porządne ognisko. Trzymają się go kurczowo łapiąc za słówka, przypominając dawno rozgrzeszone błędy i powołując się na kolejne średnio-profesjonalne analizy celują w zamęczeniu mnie kompletnym idiotyzmem.
Mimo to, przeglądam prasę.
Znajduje mnie artykuł o bezdomnych psach na Ukrainie. „Znajduje mnie” ponieważ bije po oczach wielką czcionką na żółtym tle – temat dnia. Żadna tam Libia, Syria czy zabawy klockami w strefie euro. Psy. I to te feralne. Fakty są takie – państwo „oczyszcza” ulice wielkich miast z bezpańskich zwierząt. Wyłapane gdzieś we wstydliwych kątach Kijowa czy innego tam Doniecka są najzwyczajniej zabijane, zakopywane lub kremowane. A wszystko to dla dobra pozorów. Takie jest priorytetowe zadanie gospodarza Mistrzostw Europy w piłce nożnej 2012. Jak się okazuje czystość , zdrowie i higiena, która nakręca mechanizm zwierzako-destrukcji nie znaczy już „śmieci w śmietniku, pachnące dłonie”, bo przecież to zależy od ludzi jest więc nieosiągalne. Dajmy w kość psom i kotom. Sukces gwarantowany.


I jest to zatrważająca informacja. Ale mnie nie porusza. Kręcimy się w kółko. Olimpiady, mistrzostwa, festiwale, szczyty polityczne - igrzyska są dla ludu; zwierzętom wstęp wzbroniony. Jean Rolin, nomen omen dziennikarz i reporter, napisał o tym bardzo rozczarowującą, a jednak nieco pouczającą książkę („I ktoś rzucił za nim zdechłego psa”) . Choć to nie ładnie, nie tragicznie zakończony żywot zdziczałych ukraińskich psów czy kotów prowokuje refleksję po przeczytaniu ryczącego wielką czcionką artykułu. Myślę sobie o nas. Jak twierdzimy, że walczymy o cos dobrego, jak bierzemy sobie do serca nawoływania umęczonej natury, jak wielkie serca mamy.
Akurat.
Rzecz w tym, że się nie zmieniamy. Nowe pokolenia to stare pokolenia. Na własne życzenie i z pewną satysfakcją utknęliśmy w behawiorystycznym kołowrotku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz