środa, 16 listopada 2011

Co ma Van do Atatürka?

23 października w miastach Van i Erciş na wschodnich krańcach kraju o 13:41 zatrzęsła się ziemia. 7,1- stopniowe trzęsienie ziemi przetoczyło się przez budowane w ekspresowym tempie mało wytrzymałe domy, szkoły, sklepy i kramiki. Choć w Turcji żyje się ze świadomością i gotowością na okazjonalny gniew niszczycielskich fal powierzchniowych, a prawdziwe bataliony wykwalifikowanych ratowników czekają tylko na wezwanie, natura i tu niezmiennie wygrywa. Mimo licznych doniesień o cudownie ocalałych nastolatkach, starszych paniach i dwutygodniowej maleńkiej jak pestka awokado Azrze, i tym razem ziemia zabrała ze sobą 604 osoby.


Narodowa tragedia, a jednak budząca mieszane uczucia. Dwa niełatwe do ogarnięcia powody.
Pierwszy to fakt, iż tereny objęte trzęsieniem ziemi zamieszkane są głównie przez mniejszość kurdyjską, która raczej nie cieszy się sympatią Turków. Niechęci i podejrzliwości nie ograniczyły z pewnością doniesienia o grabieżach dokonanych na kontyngentach z pomocą humanitarną od Czerwonego Półksiężyca przez grupy mieszkańców terenów objętych katastrofą. Zupełnie to dla mnie niezrozumiałe. Namioty mające służyć za tymczasowe schronienie dla najbardziej poszkodowanych trafiły gdzieś, niewiadomo gdzie za sprawą sąsiadów, znajomych, współmieszkańców tych pozbawionych dachów nad głową. Tureckie piekiełko niczym te polskie, tyle że w wersji megamocnej.


Drugi z powodów jest nieco zawiły i wyrachowany. 29 października w Turcji obchodzone jest najważniejsze święto państwowe – Cumhuriyet Bayramı, Dzień Republiki na pamiątkę proklamowania Republiki Tureckiej w 1923 roku przez głównego architekta i budowniczego tureckiej demokratycznej państwowości, Mustafę Kemala Atatürka . Kiedy jeszcze Turcja była mi dalsza niż bliższa, jedna ze znajomych Turczynek ujęła kult Atatürka niezwykle dla mnie obrazowo:
- W Europie macie wielu bohaterów, Turcja ma tylko jednego.
Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.
Co ma jednak Van do Atatürka?
W Dniu Republiki upamiętnia się dokonania Ojca Turków z najwyższą pompą i namaszczeniem godnym Wodza Narodu. Nie w tym roku jednak. W związku z trzęsieniem ziemi wszelkie uroczystości zostały odwołane lub w najlepszym przypadku drastycznie okrojone. Moi chichotliwi uczniowie jak zresztą i Czarne Ptaszysko, mieli spędzić sobotnie wczesne popołudnie w szkołach biorąc udział w akademiach, koncertach, historycznych pokazach i uroczystym składaniu strojnych wieńców przy popiersiach Atatürka. Sama Ankara miała buchać ogniem patriotyzmu.


Narodowa tragedia w Vanie uniemożliwiła radosne świętowanie. Rzecz to normalna. I w Polsce niedawny prezydent mocno nadużywał pojęcia kilkudniowej (wielodniowej raczej) żałoby narodowej w praktyce. Dziękujemy za pamiętne studniówki, panie prezydencie.
Nic to jednak. W Turcji miało to w tym roku drugie dno. Partią rządzącą na każdym polu (premier i prezydent za pan brat) jest umiarkowanie islamistyczna Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP - Adalet ve Kalkınma Partisi). Mimo zdecydowanego poparcia jakim od trzech kadencji niezmiennie cieszy się premier Recep Tayyip Erdoğan, oczywistym dla Turków jest fakt, iż nie w smak jemu i jego partyjnym kolegom republikańskie ideały w atatürkowej wersji. Mało tego, rząd wprowadza jedną za drugą ustawy promujące ideę, umiarkowanej wszakże, a jednak swoistej teokracji w niezdarny sposób kamuflowanej jako pozytywnie demokratyczne zmiany w prawie. Niemiłym obowiązkiem stało się najpewniej dla pana premiera uczestnictwo w corocznej fecie z okazji Dnia Republiki. Na szczęście [sic!] z odsieczą przyszło trzęsienie ziemi. W tym roku islamiści z czystym sumieniem mogli radośnie odepchnąć Atatürka w kąt i ruszyć na pomoc znienawidzonej przez siebie ludności kurdyjskiej. Zaklęte koło tureckiej logiki, gdzie mniejsze zło trudno mi odróżnić od tego większego.
Tak oto ziemia w Vanie pochłonęła łącznie 604 ofiary… plus jednego Atatürka .

(Zdjęcia www.dziennik.pl, www.most2001.com, www.haber23.com)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz