środa, 11 stycznia 2012

Skutki spięć elektrycznych

I znowu dostawy energii elektrycznej zostały przerwane w niezrozumiałych dla mnie okolicznościach. Pogoda jak marzenie i grzmotów jak na lekarstwo. Panowie z energetyki nie umieścili na klatce schodowej stosownego zawiadomienia o odcięciu w danym dniu prądu, a zatem nic nie zapowiadało małej katastrofy. Robotnicy drogowi rozgrzebujący raz po raz asfalt na każdej możliwej drodze pracują znacznie poniżej wysokości trakcji energetycznej. Skąd zatem awaria? Jak widać liczba kłębiących się w mojej głowie domysłów jest wyraźnie ograniczona. Zupełnie nie wiem dlaczego w Turcji niespodziewanie zanika elektryczność. Może to takie narodowe coś, albo zwyczajnie wyjątek od reguły „każde działanie jest konsekwencją innego”. Niektóre rzeczy dzieją się najwyraźniej bez sensu.
Nie to jednak jest wyjątkowe.
W mojej maleńkiej rodzinnej wiosce, kiedy gasną światła bardzo często znika też woda w kranie. Tureckie mieszkania cierpią podobnie. Z jednym ale: nie ma światła, nie ma… zimnej wody. W kraju, w którym (przynajmniej w regionach Morza Śródziemnego czy Egejskiego) woda w zbiornikach wodnych umieszczonych na dachach budynków ogrzewana jest energią słoneczną, z powodu dużego nasłonecznienia nie ma większych problemów z dostawą gorącej wody. Zimna jest pompowana ze źródeł podziemnych i kiedy brakuje prądu pompy rzecz jasna stają w miejscu. I tyle widzieliśmy się z zimną odświeżającą wodą.
Miałam raz wątpliwą przyjemność kąpieli w gorących źródłach pod własnym prysznicem. Woda jest paląca niczym popołudniowe słońce w środku lata. Wszystko wokół paruje wliczając to moją skórę. Ptaszysko oczywiście ostrzegał, ale ja przecież doskonale wiem, że przesadza. Otóż absolutnie nie przesadza. Ku przestrodze – z prysznicem w Turcji warto poczekać do wznowienia dostaw energii elektrycznej. A że nikt nie wiem jak długo awaria prądu może tu potrwać, to już materiał na osobną rozprawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz