Czekając na
zamówienie niewielkiej restauracji rybnej, gdzieś w pobocznej uliczce
odpryskującej od głównej arterii miasta, zaglądamy ukradkiem przez okno. Raz
ja, raz Ptaszysko. I myślimy dokładnie o tym samym. Szybko szeptem komentujemy
to co widzimy i dzielimy się jakąś głębszą refleksją na temat upływu czasu czy
też pokrętnych kierunków przychodzących zmian. Do rzeczy. Po prostu – zakryte w
chustach włosy i szyje, zakamuflowane ramiona, długie nieładne płaszcze.
Konserwatywne Turczynki i napływowe Arabki. W sąsiedztwie sympatycznie
zwyczajnej serwującej znakomite jedzenie restauracji czujemy się nagle jak
niekonwencjonalna rodzina, jak dziwni ludzie, bo nie ukrywam włosów a Ptaszysko
jest jak najbardziej na „tak”. A zatem nagle, zupełnie niespodziewanie czujemy
się mniejszością. Ale jak to? Mieszkam w kraju wprawdzie świeckim, ale
zdominowanym przez wyznawców Islamu, czego się zatem spodziewałam. Ale cztery
lata temu, kiedy pojawiłam się w Turcji krajobraz dnia codziennego, ulicy
wyglądał zgoła inaczej; religia czy też czyjeś poglądy nie ujawniały się
wizualnie, a raczej w rozmowie czy dyskusji. W te kilka lat świat się przewrócił
do góry nogami. Większa swoboda i tolerancja? A może demonstracja w celu
pozyskania przywilejów, może chęć przypodobania się tym, którzy obecnie coś
znaczą? Może autentyczne uduchowienie?
Kobiety na targu warzywnym, nad morzem w
obszernych „koszernych” strojach kąpielowych, kobiety w centrum handlowym
wybierające kieliszki do wina (hipokryzja?), reporterki w telewizji, które
jeszcze może rok czy dwa lata temu występowały z głębokim dekoltem i w szpilkach
aż do nieba, parlamentarzystki-figurantki (niestety), aktorki i celebrytki. Są
też wreszcie Syryjki; niekiedy ukryte pod czarną szatą w czarnych skórzanych
rękawiczkach. Nauczyłam się rozpoznawać style wiązania chusty, ich kolorystykę (Ptaszysko twierdzi, że Turczynki okrywają się obecnie na wzór arabski, że odeszły od tradycyjnego, dość swobodnego wiązania).
Wiem od tak, kto mija mnie na ulicy. Tylko, że teraz chusta jest tak
wszechobecna, że nie zastanawiam się nad nią. Nie mam na to czasu, między jedną
a drugą. I jednak tym chustą nie ufam, bo chusta nie czyni człowieka, nie
wybiela go, nie determinuje charakteru. Widzę to naprawdę codziennie. Przykład
na przykładzie góra wątpliwości i nieufności z mojej strony. Może piszę
brzydko, może pojawiło się u mnie nagle niepoprawne politycznie uprzedzenie, ale jest jak jest. Obserwuję i
myślę, formuję opinie.
Siedzimy z
Ptaszyskiem nad pyszną zupą rybną i zastanawiamy się co się ostatnio
dzieje w kraju, na „naszym” podwórku. Trudno jednoznacznie określić czy prze do
przodu czy gwałtownie zawraca. Mamy oboje wspólną teorię. Zgadzamy się w punkt.
Ekspansja konserwatywnych kobiet i napływ zakrytych acz oddychających tutaj
pełną piersią Syryjek (niekiedy tak jeszcze bardzo młodych a już zakrytych
dziewczynek) utwierdza nas w słuszności naszych przemyśleń. Smutno nam z tego
powodu. Czy się martwię? Nie, ale jest
mi z pewnością nieswojo.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz