czwartek, 1 grudnia 2011

Ozłocone

Nie będę opisywać tradycyjnego tureckiego wesela. Nie zamierzam poświęcać uwagi strojnych aż strach bezowych sukienek błyszczących w słońcu jak lusterka samochodów. Nie interesują mnie karnawałowy makijaż i cyrkowo natapirowane fryzury panien młodych, które trudno rozpoznać spod niemałej warstwy lakieru do włosów i brokatu na policzkach. Nie chcę skupiać się na kiczowatym ślubnym orszaku, który otwiera przebrany jak na bal konik zaprzężony w bryczkę w indyjskim stylu – bajkowo kolorowe bohomazy i uroczo pobrzękujące dzwonki. Ani na obowiązkowych fajerwerkach. Ani muzyce na żywo. Ani nawet szybujących w niebo banknotach na chwałę pary młodej.
Moją uwagę przykuwa… złoto. Nie sposób nie zauważyć, ze ten cenny metal ma duże wzięcie w Turcji. Przechadzając się zmaltretowanymi uliczkami Starego Miasta, gdzie nie zbłądzi wzrok tam jubiler czy sklep z błyskotkami ze złota. Nasłoneczniona żółcią bransoletek (bilezik), łańcuszków (kolye) czy kolczyków (küpe) szukam czegoś dla siebie.
Zaraz, zaraz. Przecież ja nawet nie lubię złota! Pokonała mnie wirusowa gorączka złota? Presja otoczenia? Nie do końca.
Żelazna zasada głosi, że w prezencie ślubnym powinno się pannę młodą ozłocić. Nie żeby ją jakoś szczególnie wyróżnić, choć i to na pewno też. Złoto ma zabezpieczyć jej przyszłość. Panu młodemu od niego wara. I choćbym marzyła o zmywarce albo wakacjach na Teneryfie z pewnością wyląduję ze złotym ubezpieczeniem na życie. Szlachetna to inicjatywa, a co ważniejsze tłumnie realizowana. Turczynki są bezwzględnie ozłocone. Wystarczy przyjrzeć im się nieco bliżej, choćby z na wpół domkniętego oka: brzęczące wzorzyste bransoletki na nadgarstkach sprzedawczyni w supermarkecie, zmatowiałe złote kolczyki w uszach babć sunących cierpliwie w kierunku bazaru, obowiązkowe amulety Nazar w złotej oprawie na szyi fryzjerki.
I tu też leży geneza moich poszukiwań. Świeżo upieczona mężatka, a zatem obowiązuje mnie złota zasada. Z dobrymi kilkoma lirami w kieszeni sprezentowanymi z okazji małego wielkiego dnia wyruszam na łowy.

2 komentarze:

  1. Gratuluję i życzę szczęścia ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie za comment i życzenia. Zastanawia mnie jednak tożsamość "English ToOoday'a". Może jakaś podpowiedź?
    PS Czekam na kolejne komentarze. Zawsze miło poczytać.

    OdpowiedzUsuń